Z wizytą w muzeum sztuki nowoczesnej podglądamy Marylin Monroe nago.

Z wizytą w muzeum sztuki nowoczesnej podglądamy Marylin Monroe nago.

To był maj, ale nie pachniała Saska Kępa szalonym, kolorowym bzem. Wycieczka szkolna wolnym krokiem od przystanku tramwajowego zmierzała w kierunku wyniosłego na trzy piętra pałacu fabrykanta. Budynek zamieniony w muzeum sztuki nowoczesnej przyciągnął młodych ludzi za sprawą nauczycielki od plastyki.

Pani Jaskólska głośno pokrzykiwała ku rozpalonej do czerwoności młodej gromady, aby uciszyć ją choćby na moment. Chłopcy i dziewczęta ubrane w niemalże zimowe przyodzienie wędrowali grupą ryzykując katar i przeziębienie, aby sprostać wyzwaniu rzuconemu przez nauczycielkę.

Szczęśliwi, że wolni od zajęć szkolnych ruszali ku nowej przygodzie. Takie dzień nie zdarza się co dzień. Bilety kupić trzeba i przekonać rodziców, że to rzecz warta świeczki. Kto gapa albo biedny temu wiatr w oczy a tego dnia wiało przeokropnie.

Gdy tylko wśród kałuży rozlanej po asfalcie rozniosły się fale namiętności szkolna dzicz ruszyła do drzwi. Jeszcze moment, mała chwila a stanie się cud. Oczom ludzi ukaże się przybytek kultury i sztuki jakiego nigdy wcześniej nie widzieli. I kto wie czy jeszcze zobaczą.

Wśród nich byłem i ja w swojej skromnej osobie. Idąc krok za krokiem pani Jaskólskiej oczekiwałem, że dzień ten będzie dla mnie wyjątkowy. Przecież tuż obok mnie szła Izabella. Ach, cóż to była za dziewczyna. Wysoka niczym żyrafa, z długimi czarnymi włosami aż do ramion i buzią jak z obrazka.

Byłem gotowy dla tej jednej dziewczyny poświęcić się i obejrzeć wystawę, która miała zmienić moje życie. A czy zmieniła? Może i tak, ale niczego takiego nie zauważyłem. Po prostu zwykły dzień w muzeum. Swoje odbębnić trzeba było, więc się zrobiło.


♣ ●●●●● ♣

Na Skraju Marylin.

Marylin Monroe

Jej nagie ciało znaczące wiele…

 

A cóż takiego było w tym muzeum?

Moi drodzy, nudy nad nudami. Z pałacu albo jego świetności nie pozostało dosłownie nic. O tym, że to pałac świadczyła jedynie fasada w stylu weneckim. Gdyby nie ten detal ktoś by pomyślał, że to zwykła kamienica jakich wiele w tym mieście.

Młody człowiek przechadzał się pomiędzy obrazami i zastanawiał, co też one mogą oznaczać. Tak właściwie słuchał tego, co pan przewodnik gadał. Nie było wyjścia. Przy okazji zerkałem na Izabellę licząc na to, że i ona mnie kocha. Trudno powiedzieć czy cokolwiek zauważyła. Była przejęta rozmową z koleżanką.

I tak oto kończymy temat wycieczki szkolnej, która miała miejsce dawno, ale to dawno temu w nieodległej krainie. Było, minęło a wspomnienia pozostały.

Moje miasto ogniem płonie, gdy gołębie siedzą na dachu.


♣ ●●●●● ♣

Na Skraju Marylin.

Marylin Monroe

Młodość zachęcona do rozbiorów…

 

I to już chyba koniec na dzisiaj. Widzimy się w kolejnym wpisie na naszym znakomitym blogu.

No to z Blogiem kochani.
Niech was Blog prowadzi.


 

KONIEC WPISU.

 


Dziad Ibaba

Dziad Ibaba

Jestem Dziad, który lubi baby. Mam haka na lizaka. Widzę to czego inni nie dostrzegają. Wiem, że Lwów to polskie miasto. I wiem, że mam ochotę na pieszczotę. Prawda, że mam słodki pyszczek? Kto nie lubi kotów? A czemu kot? Bo jak to się rzekło mówić: "Pierwsze koty za płoty". Ot cała przyczyna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: